[PL] 10 rzeczy, których już nie kupuję

lesswaste Mar 29, 2020

Hej koleżanki i koledzy!

Nie będę ukrywać, że daleko mi do minimalistki. Moja szafa pęka w szwach i ciągle miewam problem, w co się ubrać, a tak w ogóle, to ciągle chodzę w tym samym. :) Moja półka na naczynia? Każdy kubek z innej parafii, no cóż - tak mam i tak lubię.

W roku 2019 zrobiłam jednak rachunek sumienia i zaobserwowałam, gdzie leży mój problem i jakie "przydasie" zdarza mi się gromadzić albo kupować bez większego sensu. Szkoda kasy. Szkoda miejsca. Szkoda znowu coś wyrzucać. Sumarycznie udało mi się zrezygnować lub ograniczyć kupowanie poniższych rzeczy.

1. Pamiątki z podróży, czyli kurzołapki.

Jedyne, na co sobie pozwalam to mały magnes na lodówkę. Serio - im mniejszy, tym lepszy. W moim domu nie ma miejsca na kolejne kubki czy bibeloty. Dużo bardziej wolę praktyczne pamiątki, które można na przykład zjeść czy wypić.


Photo by Jason Leung / Unsplash

2. Czasopisma

Jeśli chodzi o czasopisma, to w zasadzie zaprzestanie ich kupowania nie było dla mnie szczególnie trudne. Nie ma takich treści, które by mnie interesowały i nie znalazłabym w internecie. Kolorowe gazety są drukowane na papierze powleczonym laminatem, który nie rozłoży się jak normalny papier, więc jest to bezsensowny przykład kupowania "na raz", którego skutki będą znacznie dłuższe niż czas, który spędzamy nad ich lekturą. Kiedyś robiłam wyjątki w podróży, ale za każdym razem byłam zażenowana poziomem artykułów i ilością reklam. Pomijam oczywiście magazyny tematyczne czy edukacyjne, ale takich też unikam. Gorzej sprawa ma się z książkami, gdyż nadal zdarza mi sie je kupować. Staram się jednak korzystać w większości z mojego czytnika, skoro już go mam.

3. Napoje w małej pojemności

Wszystko zmieniło się, gdy kupiłam sobie butelkę termoizolacyjną. Jest mała, podręczna i piękna. Dzięki niej mogę cieszyć się ciepłą herbatą zimą i chłodną wodą latem. Kocham ją! Używam jej też na co dzień do parzenia herbaty. Dzięki niej nie muszę wypijać jej całej na raz tak, aby miała idealną temperaturę.

4. Notesiki, długopisiki i inne artykuły wciskane podczas meetupów, konferencji i targów

Chwilę mi to zajęło, w końcu lubię te wszystkie duperele do pisania. Ale tak jak na moją mentalność starszej osoby przystało - mam swój ulubiony palnik w kuchence, ale mam też moje ulubione artykuły piśmiennicze. Gdyby zaczynał się rok szkolny, to miałabym gotową wyprawkę. W moim zbiorze brakuje tylko plakatówek. Nie potrzebuję nic więcej, więc nie biorę.

I don’t collect many things, but pens is something I can’t stop myself on. I don’t need any more but I continue to buy them. Here’s a bundle of a small cross section of my collection
Photo by Hello I'm Nik 🎞 / Unsplash

5. Ładną, ale sztuczną biżuterię

O jak bardzo podobały mi się w tamtym roku naszyjniki z metalową muszelką. A w tym takie medaliki. Jak ja bym to nosiła... póki nie poszłabym się kąpać w sztucznej biżuterii, bo nie mam nawyku jej ściągania.

6. Drogie ozdoby do mieszkania

Nie jestem perfekcyjną panią domu i nie przekręcam pilota, jeśli leży krzywo. Dlatego unikam kuszących bibelotów, a poza tym nie lubię wydawać pieniędzy na ozdoby. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego ciągle robię zdjęcia z tym samym, drewnianym tłem - to już wiecie (swoją drogą - kupiłam za pare euro). Nie mam zbyt wielu ozdób w domu, no chyba że wliczymy rośliny - które cieszą mnie po prostu bardziej.

7. Uzależniające usługi kosmetyczne

Włosy farbuję średnio raz na 3/4 roku, podcinam raz na pół roku. Czasami korzystam z regulacji brwi. To wszystko. Kosmetyczka i fryzjer to są usługi luksusowe, nie będące moją pierwszą potrzebą. Dlatego, zamiast zrobienia paznokci wolę zapłacić za lekcję języka obcego. Swego czasu korzystałam z zabiegu liftingu rzęs - byłam bardzo zadowolona z efektów, ale później odkryłam, że ten sam efekt osiągam stosując zalotkę i wodoodporny tusz. Nie korzystam też z zabiegów upiększających - kiedyś jedynie ze względów finansowych, a teraz także z mojej rosnącej świadomości w kwestii działania kosmetyków. Są jednak takie zabiegi, dla których zrobiłabym wyjątek - na przykład depilacja laserowa.

8. Setki materiałów do nauki języków obcych

Błąd, który popełniałam i czasem nadal popełniam, za co jest mi wstyd. Motywacji do nauki nie da się kupić. Niestety. Mam różne książki do nauki, których nawet nie otworzyłam. Często kupowałam też książki na przyszłość i wyższy poziom niż miałam dotychczas. Niestety, często o nich zapominałam i później już były zbyt łatwe.

Bible open book, Bible studywith pencils
Photo by Dorothee Kraemer / Unsplash

9. Reklamówki w sklepach

To już jest mój nawyk. Zawsze noszę w torebce torbę w razie spontanicznych zakupów.

10. Rzeczy, które właściwie mogę kupić z drugiej ręki

Ten podpunkt dotyczy bardziej aspektu finansowego tego postu - bo w końcu kupuję, tylko taniej. Zaczęło się od kupienia używanego plecaka, żeby się przekonać czy w ogóle będę go używać. Później była mała komoda na kółkach - po co płacić za nową, jeśli mogę mieć za pół ceny. Teraz bardzo często kupuję używane ubrania o doskonałym składzie, a mój najnowszy używany nabytek to dwa kettlebelle, bo czemu nie?

Pamiętajcie, że to, co u mnie się sprawdziło - niekoniecznie sprawdzi się u Was. Przecież każda i każdy z nas prowadzi inny tryb życia. Jestem ciekawa, z czego Wy zrezygnowaliście z ostatnim czasie, a może, z czego chcielibyście zrezygnować.

Odwiedź mój Instagram i pozostaw po sobie ślad.

Ściskam
Aga